Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Zdaniem marszałka, na pewno ciekawie. Więcej nie powie, bo przecież Grzegorz Schetyna czuwa.
Gdy Donald Tusk wygra wybory prezydenckie, Grzegorz Schetyna zostanie premierem. Na pewno? - Wielu. Platforma ma możliwość różnych opcji - tak Bronisław Komorowski odpowiada na pytanie "Dziennika", ilu jest pretendentów do schedy po premierze. On sam nie powiedział, czy chce objąć tę funkcję. Będąc w jednej partii ze Schetyną, też byśmy tak zrobili.
Oświadczył tylko, że "ciekawie brzmi" zwrot: "premier Bronisław Komorowski". Naszym zdaniem, nie tylko ciekawie, ale i dobrze. Komorowski sprawdza się na stanowisku marszałka Sejmu, ma już doświadczenie w rządzeniu i jest osobą dużo bardziej koncyliacyjną niż Grzegorz Schetyna. Poza tym, wg ostatniego sondażu, Polacy chcieliby, żeby to on został premierem.
Wystawienie marszałka Sejmu w wyborach prezydenckich ma zresztą jeszcze więcej plusów. M.in. nie trzeba by było zmieniać premiera, a PO uniknęłaby zagrożenia rozpadu w związku z odejściem Tuska. Ale na taki obrót spraw raczej się nie zanosi.
Komorowski w wywiadzie wypowiedział się też nt. Janusza Palikota. Zaprzeczył, że go popiera w rzekomym konflikcie ze Schetyną. - Palikota, mówiąc kolokwialnie, ochrzaniamy wspólnie - mówi. Żadnego konfliktu zresztą nie ma, a wszyscy w PO żyją szczęśliwie, jak jedna wielka rodzina. A jak wiadomo, rodzina najlepiej wychodzi na zdjęciach.
prot
Czytaj również:













