poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Szczyt UE ciągiem kłótni polskiej delegacji?
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Obecność Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska na szczycie w Brukseli może przerodzić się w ciąg kłótni - analizuje "Dziennik". Za dużo jest spotkań, w których może uczestniczyć tylko jeden reprezentant Polski. Podobne problemy mogą wystąpić na przyszłych szczytach UE, przynajmniej do połowy przyszłego roku.
Na wczorajszym spotkaniu Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska udało się ustalić tylko w jaki sposób obaj polecą do Brukseli. Nie podzielono natomiast zakresu spraw, którymi każdy z nich się zajmie na szczycie UE. Może to być powód ciągłych sporów i utarczek, gdyż w części spotkań obecny może być tylko jeden przedstawiciel Polski. - Będzie trzeba rzucać monetą - żartują dyplomaci w Brukseli.
Pierwszy spór może wybuchnąć już w środę wieczorem, kiedy to prezydent Sarkozy wyda kolację dla przywódców państw UE. Każdy kraj może reprezentować na nim tylko jedna osoba. Mało prawdopodobne, żeby Tusk i Kaczyński łatwo zrezygnowali z uczestnictwa w niej.
Taki sam problem może wystąpić w czasie głównych obrad szczytu. Głos może zabrać tylko jeden członek delegacji. Problem w tym, co się stanie, gdy Tusk i Kaczyński jednocześnie będą chcieli wyrazić swoją opinię. Jest to o tyle kłopotliwe, że rząd i prezydent mają odmienne zdanie w większości tematów poruszanych na szczycie.
Podobna sytuacja może pojawiać się na każdym kolejnym szczycie. Sarkozy zaprosił już Lecha Kaczyńskiego na wszystkie spotkania Unii do końca prezydencji Francji. Zaś w pierwszej połowie 2009 roku przewodnictwo UE obejmą Czechy, których prezydent ma bardzo dobre relacje z Lechem Kaczyńskim i na pewno będzie go zapraszał na szczyty organizowane przez jego kraj.
Paweł Kowal z PiS w radiu TOK FM wyjaśnił w jaki sposób obaj politycy mogą uniknąć sporów w czasie spotkania UE. Uważa, że premier i prezydent mają zbieżne poglądy na większość spraw, które będą omawiane na szczycie, więc w tym przypadku nie będzie kłótni. Na głównych obradach natomiast obaj politycy będą wypowiadać się w zależności od tematu, które ich interesują.
Mimo tych zapewnień prawdopodobnie czeka nas jeszcze dziewięć miesięcy wojny między rządem, a Pałacem Prezydenckim. Chyba, że prezydent i premier zostawią w tyle dawne urazy i dla dobra Polski podzielą się wyjazdami na spotkania UE pół na pół. Jest to konieczne, ponieważ Bruksela jest chyba za małym miastem dla nich dwóch.
prot
Czytaj również:
"Nie ma pilota dla prezydenta? To kpina z państwa!"
Sikorski do prezydenta: Proszę odpuścić, niech pan nie jedzie











