poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Marek Kondrat parodiuje orędzie Lecha Kaczyńskiego?
Fot. Maciej Osiecki PAP
Marek Kondrat sparodiował marcowe orędzie prezydenta w spocie reklamowym jednego z banków. - Odcinamy się od wszelkich politycznych podtekstów - mówi nam rzecznik tego banku. Jednak muzyka, temat "orędzia", sposób przemawiania i nawet wygląd flagi sugerują, że to nawiązanie do orędzia prezydenta. Twórcy reklamy liczyli na krytykę ze strony PiS-u i odnieśli sukces - uważa dr Jarosław Flis.
Marcowe orędzie Lecha Kaczyńskiego - wyreżyserowane przez Jacka Kurskiego - już wcześniej było źródłem problemów dla prezydenta. Teraz zostało wykorzystane w reklamie telewizyjnej jednego z banków. Rolę Lecha Kaczyńskiego zagrał nie byle kto, bo sławny Marek Kondrat. W reklamie aktor mówi naśladując styl prezydenta, w tle słychać muzykę Chopina, a sposób w jaki Kondrat położył ręce, jest taki sam, jak u Lecha Kaczyńskiego. Głównym tematem "orędzia" Kondrata są - jak w marcu u prezydenta - relacje Polska-UE: Kondrat w naśladuje sposób, w jaki prezydent mówi o pozycji Polski.
Reklama wywołała wśród polityków mieszane uczucia. Dla posła Girzyńskiego nie jest ona w ogóle interesująca.
To przegięcie. Jestem tą reklamą zniesmaczona i dziwię się, że ktoś wpadł na taki pomysł
- oburza się z kolei w rozmowie z "Dziennikiem" Jolanta Szczypińska z PiS.
Andrzejowi Halickiemu z PO reklama również się nie podoba, z innego jednak powodu. - To po prostu średnia parodia polskiej polityki. Moim zdaniem mogła być bardziej dosadna - mówi poseł Platformy.
Oryginalne orędzie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Parodii orędzia prezydenta w reklamie nie dopatrzył medioznawca Tomasz Łysakowski. - Reklama nie jest parodią wystapień prezydenta, tylko pastiszem. Kondrat tylko naśladuje prezydenta w sposobie siedzenia i mówienia. Nawiązania do Lecha Kaczyńskiego są bardzo delikatne. Żeby ta reklama była parodią, trzeba byłoby pójść krok dalej - tłumaczy Łysakowski. Uważa również, że reklama nie zaszkodzi wizerunkowi Lecha Kaczyńskiego, gdyż po jej obejrzeniu ani jego zwolennicy, ani przeciwnicy nie zmienią radykalnie poglądów na jego temat. Jednocześnie - wg niego - reklama raczej nie spowoduje, że klienci będą częściej wybierali reklamowany bank.
Flis: Twórcy reklamy liczyli na oburzenie PiS-u
- Ta reklama to próba wykorzystania czegoś kontrowersyjnego, czegoś, co ludzie będą sobie wzajemnie pokazywać i co będzie obecne w mediach. W tym sensie ta reklama odniosła juz sukces - mówi dr Jaroslaw Flis z UE, specjalista od marketingu politycznego.
Reklama ta w swojej kontorwersyjności nie idzie za daleko i reakcja polityków PiS jest czymś, na co jej twórcy liczyli. W tym sensie wydaje się, że te reakcje są zupełnie nieuzasadnione: jeżeli wokół takiej reklamy nie chce się robić zbytniego szumu, bo ma się co do niej wątpliwości, to najlepiej ją przemilczeć. Wtedy zadaje się najboleśniejszy cios jej twórcom
- tłumaczy Flis w TVN24.
Bank: Pokazujemy ludziom tylko, że żyjemy w lepszym świecie...
Rzecznik prasowy banku stanowczo odrzuca sugestie, że reklama ma jakiekolwiek związek z polityką. - Reklama ma pokazać ludziom, że żyjemy w coraz lepszym świecie i że mamy dobre oprocentowanie lokat - twierdzi rzecznik .
Uważa również, że cel reklamy został spaczony, a wszelkie sugestie, że jest to parodia orędzia prezydenta są nieprawdziwe. - Odcinamy się od wszelkich politycznych podtekstów reklamy. Nie odnosi się ona do żadnego polityka - zapewnia Piotr Utrata.
Michał Protaziuk, mar













