Michał Kamiński - Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
W ciągu ostatnich dni, Michał Kamiński, polityk PiS i minister w Kancelarii Prezydenta, był dwukrotnie gościem programów TVN i TVN24.- To nic nie oznacza. Michał Kamiński wystąpił jako przedstawiciel prezydenta, a nie Prawa i Sprawiedliwości. Nie zamierzamy kończyć bojkotu - mówi w rozmowie z Politbiurem Przemysław Gosiewski, szef klubu PiS, komentując dzisiejszy artykuł w "Dzienniku".
- Jeśli zakaz jest, to powinno się go przestrzegać. Być może Michał Kamiński dostał zgodę. Ale jeśli nie dostał, to sobie porozmawiamy - grozi poseł Marek Suski w "Dzienniku". Michał Kamiński tłumaczy w "Dz", że w TVN pojawił się jako przedstawiciel prezydenta, a nie jako polityk PiS. Minister dodaje, że dostał zgodę od prezydenta na wystąpienie w programach TVN. Kamiński dyskutował z dziennikarzami m.in. o sytuacji w Gruzji, tarczy antyrakietowej i polityce zagranicznej.
Czyżby obecność Kamińskiego oznacza, że PiS łagodnieje ws. bojkotu TVN? Zdaniem Gosiewskiego, Kamiński jest ministrem prezydenta i miał prawo pojawić się w TVN. Najwyraźniej, nie ma tu znaczenia, że jest także członkiem PiS, a każdy polityk PiS miał się bezdyskusyjnie dostosować do bojkotu. Marek Suski, od którego zaczęła się sprawa TVN-u, jest bardziej stanowczy w kwestii przestrzegania przez wszystkich polityków PiS bojkotu. Uważa, że jeśli Kamiński nie dostał "zgody" to "sobie porozmawiamy".
16 lipca PiS zdecydował o bojkocie stacji TVN i TVN24. - Dziennikarze TVN i TVN 24 nie tylko pozwalają na sprowadzanie polskiego życia publicznego do rynsztoka, ale i sami się do tego przyłączają - tymi słowami Jarosław Kaczyński tłumaczył decyzję partii o bojkocie telewizji, zarzucając jej także "brak obiektywizmu". Brak obecności polityków PiS nie pomaga jednak partii. Zamiast Suskiego, Brudzińskiego czy Cymańskiego, w TVN pojawiają się inni prawicowi politycy jak Marek Jurek czy Kazimierz Ujazdowski.
Bojkotując TVN PiS zaszkodził jedynie sobie
Pomimo obecności Kamińskiego w TVN, politycy PiS nie zamierzają zmieniać zdanie ws. bojkotu. - Kamiński wystąpił jako przedstawiciel prezydenta. Nie ma mowy o rozmiękczaniu stanowiska. Nie będzie tak, że raz się pojawi Michał Kamiński, za tydzień Paweł Kowal, a za dwa Karol Karski - mówi "Dz" Joachim Brudziński, przewodniczący zarządu głównego PiS.
Brudziński twierdzi, że brak obecności w jednej z najpopularniejszych polskich telewizji nie przeszkadza politykom PiS. Nie wyklucza jednak, że bojkot zostanie zawieszony po wakacjach. - Teraz są wakacje parlamentarne, spokojnie obserwujemy programy, we wrześniu zaczniemy na ten temat rozmawiać - informuje. Ciekawe w jaki sposób politycy PiS będą tłumaczyć decyzje o powrocie na antenę TVN?
zsz



















