Fot. Bartosz Bobkowski / AG
SLD zerwało rozmowy z prezesem TVP Andrzejem Urbańskim w sprawie wspólnej walki z ustawą medialną rządu - donosi "Dziennik". Jeśli PO przekona jeszcze lewicę do odrzucenia weta prezydenta, wtedy dni prezesów mediów publicznych z nadania PiS będą policzone. Może się to jednak okazać trudnym zadaniem. - Nie możemy im tego weta podawać na talerzu - mówi jeden z działaczy SLD.
Przez kilka miesięcy trwały rozmowy polityków lewicy i PiS. Tematem była ustawa medialna, którą prezydent zawetował. Bez głosów SLD niemożliwe jest odrzucenie weta i to chciał wykorzystać PiS. Ponoć oferowano działaczom lewicy posady w mediach publicznych. Na nic się jednak to nie zdało, bo SLD zerwało rozmowy.
Nie ma już żadnych rozmów z Urbańskim i PiS. Nie chcemy, żeby nasi przedstawiciele odgrywali podobną rolę jak Piotr Farfał, czyli maszynki do głosowania
- mówi jeden z działaczy SLD.
Rozmowy przerwano po spotykaniu Grzegorza Napieralskiego ze Zbigniewem Chlebowskim - szefem klubu PO. Od tego czasu trwają konsultacje między PO i SLD. - Liczę, że ocena funkcjonowania TVP i Polskiego Radia jest taka sama i że liderzy SLD, podobnie jak my, uważają, że Urbańskiego i Czabańskiego czas wysłać na przymusowy urlop - mówi Chlebowski.
Politycy koalicji rządzącej są dobrej myśli. - Weto na pewno zostanie odrzucone 23 lipca - twierdzi jeden z nich. SLD nie zamierza jednak tanio sprzedać swojego poparcia. Wciąż ma wątpliwości co do merytorycznej strony ustawy medialnej. PO proponuje im stanowiska w mediach publicznych, ale lewicy to nie przekonuje. Boją się, że zostaną przez rząd oszukani.
Pomożemy PO, a w zamian dostaniemy wiceprezesa TVP odpowiadającego za "dostawę papieru toaletowego"
- obawiają się działacze SLD.
Losy ustawy medialnej są więc jeszcze otwartą sprawą.
prot












